Wysłano: 2006-10-25, 10:32
Wczoraj pochowalem swojego wuja. Mlody chlopak 51lat, zostawil zone i dwoch synow. Jednak sprawa pogrzeby okazala sie wyjatkowo trudna za sprawa proboszcza parafii w ktorej mieszkamy. Otorz sytuacja wygladala mniejwiecej tak. Wujek chcial byc pochowany w swojej rodzinnej wsi ktora nalezy do innej parafii niz jego ostatnie miejsce pobytu. W takiej sytuacji proboszcz parafii rodzinnej musi miec pozwolenie od proboszcza drugiej prafii aby moc wejsc na jej teren celem wyprowadzenia zwlok z domu. Pojechalismy wiec do proboszcza, ktory w wydanym pozwoleniu napisal ze zmarly byl osoba niewierzaca, niepraktykujaca i nie otrzymal namaszczenia. Co jest kompletna bzdura. Sprawe na szczescie udalo sie zalatwic dzieki interwencji dziekana. Jednak z bracmi (ciotecznymi) nie darujemy proboszczowi i chcemy aby opuscil nasza parafie. Poniewaz to nie jest odosobniony przypadek wiec mamy nadzieje ze nie powinno byc problemu. Tylko od czego zaczac?
.